wyprawy

Beskid Sądecki 2010

27 lutego 2013

Jako, że nie opisałem najcięższej i za razem najlepszej z moich wypraw chcę naprawić moje faux-pas wrzucam trochę zdjęć dla przypomnienia. Bardzo żałuję, że jej nie opisałem i nawet nie znam dokładnie przebytych km, przewyższeń itp. Ale czy te statystyki są ważne? Chyba nie. Dla mnie ważne był krew pot i łzy a za razem wolność, przygoda i piękno. Działo się tamtych długich 4 dni. Ahh chce lato. Miłego oglądania.
































































To też powinno Ci się spodobać