Kategoria

bikestats

bikestats

Do pracy rowerem #34

10 marca 2015
do pracy rowerem

Oj jak przyjemnie wiosna wraca już! Słońce mnie zachęciło do jazdy po pracy! I tak skoczyłem sobie na wschód do Starych Skoszew i Kalonkę. Dwa razy dobierałem strój żeby mi się przyjemnie jechało. W końcu nawet rękawiczki zdjąłem. Później niestety trzeba było je założyć bo jak zaszło słońce momentalnie zrobiło się zimniej. Przyjemne „popracowe”  kręcenie.

Na Bartolin tez skoczyłem!


Jak się dobrze przypatrzysz to zobaczysz wiosnę! Czyli „klucze” lecą!

bikestats, weekendowe wypady

Świńska Szosa

7 marca 2015
do pracy rowerem

czyli Checker Pigiem przez Łdz – Grotniki – Ozorków – Stryków – Stare Skoszewy – Kalonka – Łd
Z rana musiałem założyć błotniki, które w końcu przyszły. Założyłem również prowadnicę do łańcucha. Czasem niestety łańcuch spadał. Zobaczymy jak to będzie. Chwile mi to zajęło. Wyszedłem o 11:30. Nie cała godzina i jestem w Ozorkowie.

Potem przystanek na sikanie na 708 😉 Odcinek Ozorków Stryków – jest kozak!
Świnka po modyfikacjach:


Już wiem, że przedni błotnik wy…le 😀
Prowadnica działa świetnie.


<3 708

W zasadzie do Ozorkowa jechałem pod wiatr. Potem miałem wiatr boczny ale nie przeszkadzał mi. Myślałem, że powrót będzie z wiatrem. Nic bardziej mylnego. Dojeżdżam do Strykowa. Robię popas i kieruje się na Cesarkę a tam wietrzycho takie, że głoew chce urwać. Zaczyna mi się robić zimno. Na szosie trzeba się inaczej ubierać niż na mtb. Jestem mokry. Wiatr potęguje zimno. Za Skoszewami skręcam na Borchówkę. Ale się umęczyłem. Tu już apogeum wiatru, zimna i braku sił. Na szczęście kryzys mija i jakoś do domu udaje mi się dojechać w przyzwoitym tempie. To było dobre kręcenie.

bikestats

Do Piotrkowa Trybunalskiego II

28 lutego 2015

Łódź – Zofiówka samotnie. Potem z smartA.bikestats.pl do Piotrkowa. 
Wycieczka udana ale wiatr dał w kość.


Gdzieś na szlaku. Tym razem jechaliśmy inną trasą niż poprzednio (http://tenbashi.bikestats.pl/1214553,Do-Piotrkowa-Trybunalskiego.html) Tutaj niestety skończył się asfalt. Ruszyliśmy przez las. Na szczęście nie było błota lecz mocno uklepana ziemia. I takie widoki przy okazji. Zupełnie nie pamiętam jaka to wieś.



Trasa ta kończy się centralnie nigdzie tak to nazwaliśmy. Jakaś wieś. Dziwlny czy coś takiego. Spotykamy tutaj gościa na fullu robiącego asfalty. Przez chwile nawet nas gonił. Dojechaliśmy do trasy numer 12 przez piękne proste niedziurawe asfalty. Bogata wieś w zasadzie te Dziwlny. Pod lasem nie wyglądała zachęcająco ale im dalej w las… wróć im dalej od lasu tym bardziej wypasiona. 
Wracając do trasy 12. Tutaj nic się nie dzieje po prostu kręcimy przed siebie żeby dojechać do Piotrkowa. Przed samym wiaduktem spotykamy grupę szosowców. Około 50!!! Nawet nam cześć odpowiedzieli jak normalnie nie szosowcy 😉  
Jedziemy na Stary Rynek by się piwka napić w Vojaku Swejku. Przykra sprawa ale zamknęli go na 4 spusty. W środku pustka. Szkoda bo dobre piwo serwowali. Szukamy jakiegoś lokalu. Powoli zaczyna się robić zimno. Stwierdzamy, że czas napić się ciepłej herbaty z termosu i coś zjeść co mamy w plecaku a nie szukać na siłę. Zatrzymujemy się na ławce pod kinem też zamkniętym zresztą. Huh zimno się mega zrobiło. Zaczyna wiać. Szybko jemy i się zwijamy. Chcemy coś jeszcze na ciepło zjeść. I tak koło dworca ukazuje nam się taka o to piękna budka z frytami:


Czyż łezka się w oku nie kręci? Normalnie koniec lat 90 😉 Starszy Pan puszcze muzę i serwuje frytki. A solniczkę ma uwaga ze słoika z dziurami w deklu 😀 Frytki nawet nawet trochę za miękkie ale porcja bardzo duża. Można polecić. 
Cennik: 

A tutaj bardzo drogi parking rowerowy koło frytek. Chłopak chciał 50zł za postawienie maszyn – oczywiście w żartach. 

Oryginal turkish kebab! 

Uciekamy stąd bo naprawdę trzeba zacząć kręcić. Zimno max! Trzeba się rozgrzać. Wyjazd z Piotrkowa znośny ale za wiaduktem to już w morde wind. Strasznie ciężko się jedzie. Zimno sprawia, że odechciewa się kręcić. Ja jeszcze ubrałem się kiepsko. A w zasadzie miałem na sobie ciuchy biegowe bo te, które miałem na sobie (z Łodzi )były całe mokre po dojechaniu do Zofiówki. Ubrałem się normalnie jak amator. Początki początkującego szosowca 😉 
Mimo wszystko ciuchy biegowe od smartA uratowały mi d… za co jestem bardzo wdzięczny – wielkie dzięki!
Na 12 jak zwykle prosta droga byle do skrętu na Dzwilny dojechać. Ucieszyliśmy się jak go zobaczyliśmy. Postój na herbatkę zrobiliśmy już zaraz przy wjeździe do lasu gdzie przestało wiać. Od razu się człowiekowi cieplej robiło.

Dokładnie tutaj: 

Po herbacie oczywiście energii przybyło. Miód dostarczył cukru. Można dalej kręcić. Wiatr niestety nas nie omija. Do końca nas nie opuszcza. Depczemy ostro a na liczniku 21 – strasznie nas to męczy. Dojeżdżamy do Rzgowa. Wypłacamy kaskę na piwko. I tak już 5km przed Zofiówko robimy sobie przerwę w pięknym barze ze sklejki. Przynajmniej się osłoniliśmy od wiatru. Ostatnie 5km to szybkie deptanie co by jak najszybciej znaleźć się przy kominku. 

Oj zmęczyliśmy się tego dnia. Dość mocno. Dzięki smartA za wspólną wycieczkę. 

https://www.endomondo.com/workouts/478399329/2547090