wyrzutosłowy

Ten czas kiedyś nastąpi

17 kwietnia 2017

Dawno tu nic nie pisałem. A myślałem, że będzie na to czas. Nie słuchałem tych, którzy mówili „o stary zapomnij”.

Zapomnij o rowerze. A ja nie chciałem słuchać. Tak to już jest, że człowiek myśli sobie jasne wszystko sobie poukładam. To tylko kwestia organizacji. Mimo, że potrafię organizować siebie i otaczającą mnie rzeczywistość (no może staram się, żeby tak było) to i tak w tej kwestii nie udało mi się do końca zorganizować. A może to tylko kwestia czasu? O czym mówię? Komu dedykuję ten wpis? Przyszłym „kręcącym” tatusiom 🙂 Panowie do Was kieruje te słowa co planujecie mieć coś najpiękniejszego w życiu co Was spotka.

 

 

Na wstępie Was uspokoję – ten czas kiedyś nastąpi! Będziecie mieli czas na spędzenie go na dwóch kochanych kółkach. To nie kwestia ułożenia planu i organizacji to jest kwestia czasu! Tak Panowie to kwestia czasu kiedy znów zasiądziecie na rowerze po tym jak zostaniecie tatusiami. A jak to wygląda w praktyce? Cóż początki są trudne. U mnie Tobiasz pojawił się w lato. W środku sezonu, pięknej pogody i wspaniałych wypadów rowerowych. Wszystkie mnie one ominęły. Mówi się trudno. Miałem co robić przez ten czas uwierzcie mi. Rower idzie w odstawkę. Normalna sprawa. Faktem jest oglądasz potem piękne zdjęcia znajomych z wyryp, myślisz sobie kurcze musiało być epicko! A Ciebie tam nie było nie wjechałeś na szczyt nie zjechałeś z niego z zawrotną prędkością. Nie byłeś wytyrany przez rower tak jak kochasz. Nie napiszę Wam wszystkiego co robiłem w tym czasie. Ale w skrócie można powiedzieć, że spałem, nie spałem, zmieniałem pieluchy, zabawiałem syna, wychodziłem z nim na spacer cieszyłem się, że już jest ze mną cały i zdrowy. Wszystko toczy się w okół tego jednego malucha. I dobrze Ci z tym będzie jeśli pogodzisz się z faktem, że rower idzie w odstawkę, pozostaje pozycją numer n’tą. Spada na łeb na szyję gdzieś w otchłań zapomnienia. Jedynym wyjściem aby o nim do końca nie zapomnieć jest jazda do pracy rowerem. Latem, jesienią to była frajda ale gdy zima się zaczęła nie było wymówki, że nie jadę nim do pracy. Trudno, że jest plucha, śnieg lub siarczysty mróz. To przecież była jedyna możliwość na to aby chwilę pokręcić. Ta chwila jest zbyt cenna by ją zaprzepaścić. No chyba, że Cię dopadło paskudne choróbsko, które trwa prawie miech to wtedy siadasz za kółka i nie masz wyjścia. Wtedy może dopaść Cię frustracja. Ale spokojnie ten czas kiedyś nastąpi. Każdy kilometr, każda wycieczka będzie Cię zadowalać, że na chociaż przez chwilę pokręciłeś.

 

 

W zimę planujesz co to będzie później jak przyjdą cieplejsze dni. Ja tak zrobiłem. Zaplanowałem sobie co chciałbym zrobić w lato. Gdzie pokręcić, gdzie pojechać i na jaki szczyt wjechać. Wiadomo wszystkiego nie da się zaplanować czasem trzeba improwizować. Druga sprawa musisz poinformować swoją drugą połówkę o wiele wcześniej na temat swoich planów. Nie możesz jej nagle powiedzieć hej słuchaj jutro jadę na 5h wyrypę. Nie. Nastaw ją, że za tydzień w sobotę masz 5h wyrypę i musicie sobie wszystko tak poukładać, żeby ona była zadowolona. Najlepiej z wyprzedzeniem. Powtarzam planowanie słowo klucz – oczywiście już w tym późniejszym okresie.

 

 

Druga połówka uwierz mi robi o wiele więcej niż Ci się wydaje. Dopóki tego nie zobaczysz na własne oczy to nie wiesz o czym mówię. Twój rower w tym pięknym dla Was czasie dla niej to jest nic. Nie to, że Ci zabrania albo ma to za przeproszeniem gdzieś. Ona nie ma na to czasu. Ty nie masz na to czasu. Matka to jest zawód bardzo ciężki. Nie śpi po nocach, karmi, nie śpi karmi, przewija (Ty też ale nie tak często), nie śpi karmi, czasami cierpi, nie śpi i wspominałem ze nie śpi? Od 8 miesięcy nie śpi? ( co to jest za spanie gdy masz przerwany sen co najmniej 2-3 razy w nocy a na początku częściej?) Lepiej żyć z matką Twojego dziecka w zgodzie i harmonii niż ma być między Wami kosa – Chcesz jeszcze zobaczyć rower 😉  Żartuje aż tak źle nie jest.

 

 

Ale wracając do sprawy nie chce Cię tutaj straszyć. Absolutnie nie. Jest to okres ciężki ale daje Ci dużo radości i szczęścia mimo nie przespanych nocy. Optymistyczne jest to, że dzieciaki szybko rosną. Nie zauważysz kiedy Twój bobas zacznie raczkować i przemieszać się w arcy szybkim tempie. Za to zauważysz, że co raz łatwiej się tym dzieckiem zajmować. Zauważysz, że możesz pewne kwestie sobie zaplanować. Również Ty nauczysz się tego, że dziecko już zawsze będzie z Tobą i nauczysz się żyć z nim. W Twoje życie powoli wkradnie się systematyczność dziecka, jego drzemek i całego dnia (nie zawsze ale jednak). To wszystko zacznie układać się w jedną całość, w której powoli zaczniesz znajdować czas na rower. To właśnie w tym momencie naszła mnie refleksja, że ten czas kiedyś następuje. Że mogę wyskoczyć w sobotę od samego rana do 15 i wykręcić ponad 100 km. Panowie przyszli tatusiowie ten czas następuję z wiekiem Waszych pociech. Nie przerażajcie się tym, że na chwilę Wasza pasja odejdzie w odstawkę. Bo to tylko chwila, radosna piękna, chwila, dla mnie bardzo cenna, która może dla mnie trwać cały czas. Mam tylko prośbę aby w tej chwili zawsze znalazła się mała chwilka na rower 🙂

 

 

PS. I żeby pogoda nie płatała figla jak w tej chwili kiedy piszę ten wpis…

To też powinno Ci się spodobać